Work Text
Penny spojrzała na niego dość wymownie, kiedy Sheldon po raz setny obraził jej inteligencję oraz jego gust, sądząc z pewnością, że prawi ich związkowi komplement. Żadna normalna kobieta nie wytrzymałaby tego, ale Penny na całe szczęście wiedziała, że przychodził z takim bagażem zanim zaczęli się spotykać.- Wytłumacz mi jedno – jęknęła jego dziewczyna. – Jakim cudem przez myśl mogło ci przejść, że mieszkanie z tym świrem to dobry pomysł – spytała wprost i w zasadzie bez jadu w głosie.
Sam zadałby to pytanie na jej miejscu. - Wypraszam sobie – zaperzył się Sheldon.Leonard mógł jedynie westchnąć.- Więc pomyślałem kiedyś, że fajnie byłoby mieć zwierzaka. Powiedzmy, że w schronisku pracowała pewna wiedźma. Możemy udać, że to tylko zbieg okoliczności, że wyglądała i brzmiała jak moja matka. Nie ostrzegła również, że zwierzak, którego wziąłem jest całkiem szurnięty. Kiedy chciałem go oddać, okazało się, że jest już za późno. Kiedy raz oswoisz szurniętego zwierzaka, nie pozbędziesz się go już nigdy – poinformował Penny.Sheldon zmarszczył brwi, starając się chyba rzucić w jego stronę jedno z tych swoich srogich spojrzeń oznaczających dezaprobatę.- Dobra, z wszystkich dostępnych możliwości to brzmi najprawdopodobniej – rzuciła Penny, zaskakując go tylko odrobinę. – Ale wiesz, że zwierzaki można usypiać, prawda? – spytała, spoglądając na Sheldona dość wymownie.
