Actions

Work Header

Rating:
Archive Warning:
Categories:
Fandoms:
Relationships:
Characters:
Additional Tags:
Language:
Polski
Stats:
Published:
2019-02-03
Words:
448
Chapters:
1/1

Oddanie

Entire Work

Work Text

Sam cicho zamknął za sobą drzwi motelowego pokoju, zostawiając w nim śpiącego Deana. Wysłał wiadomość Ruby. Umówili się na pospieszne spotkanie. Na chwilę. Gdy się zobaczyli - kolejny motel, kolejny pokój, tym razem z pojedynczym łóżkiem i zasłonami w psychodeliczne, zielone koła, Sam bez żadnych ceregieli przywarł ustami do ust demonicy, później do jej szyi, a jeszcze później cisnął ją na łóżko, wyjął nóż i naciął jej nadgarstek. Zaczął pić gęstą, czerwoną krew, demoniczny nektar napełniający go siłą i żądzą. Przestał już zwracać uwagę na jej smak - nieprzyjemny, oleisty, metaliczny i drapiący w gardle. To było paliwo jego zemsty. Napędzał się nim od wielu miesięcy, aż się zatracił, choć nadal uważał, że to on trzyma kierownicę i właściwy kurs. Tętno mu się przyspieszyło, w uszach słyszał szum własnej krwi - przeistaczanej - jak łomot bębna. Jak zew. Zerwali z siebie rzeczy i spółkowali gwałtownie, głośno, spazmatycznie łapiąc oddech. Zwłaszcza Sam, zdyszany jak po sprincie. Skończył, trzymając palce wplątane w krucze loki, wciskając twarz Ruby w poduszki i przyciskając ją całym ciałem. Nie chciał być uważny. Nie musiał. Nie zależało mu. Później wziął szybki, gorący prysznic, który i tak nie zmył jego udręki. Ubrał się, nie patrząc na demonicę i ruszył do drzwi. Naga, rozciągnięta na łóżku Ruby patrzyła, jak bierze długi łyk jej krwi z piersiówki, a potem chowa buteleczkę w kieszeń kurtki - na zapas. Uśmiechnęła się triumfalnie, a wtedy Sam - tak jak zwykle w podobnych momentach, poczuł szarpnięcie najczystszej nienawiści. - Wytrzyj usta, Sammy - odezwała się leniwie. Rozmazany tusz na jej powiekach lśnił smużkami czerni. - Choć krew pięknie podkreśla barwę twoich oczu. * Wyszedł, gniewnie trzasnąwszy drzwiami. * Wszedł cicho do pokoju, w którym spał brat. Odłożył na stół kupione dla niego po drodze ciasto z jabłkami i podwójnego cheesburgera - musiał mieć jakieś wytłumaczenie nocnej przechadzki - i zaczął się rozbierać. Popatrzył przez chwilę na twarz śpiącego... wydawała się taka spokojna, jasna, piękna. Jej widok dawał ukojenie i wzmacniał w Samie poczucie celu. Do życia i do zemsty. Nagi wślizgnął się pod kołdrę obok Deana i przylgnął do niego rozgrzanym, trawionym bezustanną gorączką ciałem. Zaczął go delikatnie dotykać, całować, pieścić, sam sobie narzucając spokojniejsze, łagodne tempo. Chciał być uważny, tkliwy, okazać miłość i oddanie. Potrzebował tego. Dean również. Tak jak zawsze. Brat westchnął i poruszył się z pomrukiem przyjemności. Otworzył zielone oczy i odwracając się, w półmroku pokoju poszukał wzroku Sama. Uśmiechnął się i niespiesznie odwzajemnił pocałunek i kolejny i kolejny. Dotyk za dotyk. Deanowi śniło się wcześniej , że znowu był w Piekle. Że otaczają go zgnilizna, ciemność i śmierć. Tortury i rozpacz.  tęsknota za  życiem  i  za  Samem.Ale ku  swojej  uldze obudził się w ramionach tego, którego kochał najbardziej na świecie i wiedział, że zwyciężył. Że  koszmar  się  skończył.Że było warto.

↑ Top · Fandoms