Actions

Work Header

Zadna Strazniczka Ziemi

Entire Work

Work Text

Wygląd twierdzy w Kandrakarze zawsze zapierał dech w piersiach. Gładkie fasady tak białe i jasne, że aż zdawały się błyszczeć. Bogato zdobione komnaty. Wysokie sklepienia oparte na wymyślnych łukach i kolumnach. Liczne płaskorzeźby, przedstawiające różnorodne sceny z historii wszechświata. Wszystkie elementy budowli sprawiały wrażenie wykonanych z marmuru.Bez względu na to, ile razy Hay Lin przenosiła się w to niesamowite miejsce, za każdym razem była nim po prostu urzeczona. Co prawda nie czuła się już kompletnie przytłoczona lub oszołomiona jego wielkością oraz wzniosłą atmosferą, tak jak podczas swoich pierwszych wizyt w Kandrakarze jako Strażniczka Sieci, ale na pewno w dalszym ciągu wprawiało ją w zachwyt. Ostatnio coraz częściej zdarzało jej się przybywać do samego centrum nieskończoności nie z powodu omówienia z Wyrocznią szczegółów dotyczących kolejnej ważnej misji, a w celu najnormalniejszego w świecie odwiedzenia swojej babci. Wraz ze zdobyciem większego doświadczenia w fachu Strażniczki pojawiły się pewne przywileje - możliwość regularnych podróży do Kandrakaru było jednym z nich. Dziewczyna właśnie gościła na jednej z takich wizyt. Razem z Yan Lin wybrały się na spacer i przemierzały spokojnie długie, niekończące się korytarze twierdzy. Pogrążone były w rozmowie, tym razem Hay Lin opowiadała głównie o sprawach ich rodziny - o dużym natłoku pracy w restauracji w ostatnim czasie, o nowo odkrytym zapale do fitnessu swojej matki, która niedawno zapisała się na zumbę oraz o spotkaniu rocznika z liceum jej ojca, po którym odnowił część swoich starych przyjaźni. - Szkoda, że tata i mama też nie mogą cię odwiedzać - stwierdziła ze smutkiem Hay Lin, kończąc w ten sposób ciąg wesołych historyjek rodzinnych.- To prawda. Tęsknię za moim synem i synową - zgodziła się Yan Lin, patrząc melancholijnie w dal. W jej spojrzeniu głęboko ukrywał się żal. - Ale pewnego dnia wszyscy razem się spotkamy. Pozostaje tylko cierpliwie czekać - kobieta uśmiechnęła się delikatnie. Hay Lin odwzajemniła jej uśmiech, po czym zatrzymała się gwałtownie przy balustradzie. - Ja… byłam już kiedyś w tym miejscu. Poznaję ten staw - powiedziała, patrząc przez barierkę na zielonkawą wodę u podnóża niewysokich schodów. Źródłami wody było kilka wodospadów, odprowadzanych z otworów w suficie. Na jej powierzchni unosiły się leniwie lilie wodne, a kilka metrów od brzegu znajdowały się dwie małe wysepki, na których rosły krzewy i niskie drzewa. Cóż, Kandrakar również miał swoje odpowiedniki mini-parków w środku miasta, o ile było to odpowiednie porównanie.Hay Lin zeszła po schodkach w dół i weszła na jedną z wielu kładek na wodzie, które razem miały stanowić przejście na drugą stronę stawu. Przeskoczyła na kolejną kładkę. I kolejną. Po chwili dotarła do otwartej bramy w kształcie łuku i przeszła przez nią.- Ach! - zawołała. - Brama Wspomnień!Bramę Wspomnień odwiedziła niegdyś ze swoimi przyjaciółkami w czasie próby, która miała wykazać, czy poszczególne moce żywiołów zostały im na pewno odpowiednio przydzielone. Za Bramą znajdował się wąski balkon, prowadzący do kwadratowej komnaty w postaci szybu - pionowy tunel zdawał się sięgać w górę i w dół balkonu w nieskończoność. Płaskorzeźby, zdobiące wszystkie ściany pomieszczenia, ukazywały konkretnie dzieje Kandrakaru - to, co miało miejsce w twierdzy kiedyś i to, co działo się obecnie. Przyszłe zdarzenia wciąż oczekiwały na swoją kolej na pojawienie się na obrazach. - Co tam moja ptaszyno? Coś ci się przypomniało? - spytała Yan Lin, która podążyła za swoją wnuczką i teraz stała za nią. - Tak babciu, Brama Wspomnień. Byłyśmy tu kiedyś z dziewczynami podczas próby żywiołów - odparła Hay Lin. Jej wzrok padł na ścianę na przeciwko balkonu - magicznym dłutem wyrzeźbiono na niej podobizny wszystkich dotychczasowych Strażniczek Sieci. Portrety jej oraz reszty jej przyjaciółek z drużyny znajdowały się najniżej z nich, a miejsce pod nimi pozostawało, póki co, puste. Hay Lin zdała sobie wtedy sprawę, że było coś, o co jeszcze nigdy nie spytała swojej babci. Jakim cudem nie wpadła na to wcześniej?- Babciu, czy poznałaś kiedyś poprzednie Strażniczki? Znaczy te poprzednie dla ciebie, które były tuż przed tobą i twoimi koleżankami?- O tak. Cała piątka zasiada w Radzie, przedstawię was sobie przy najbliższej okazji.- Naprawdę?! Byłoby ekstra - ucieszyła się Hay Lin, po czym zamyśliła się na chwilę. - A czy wcześniej opowiedziałabyś mi o nich coś więcej?…Cornelia nie znosiła się spóźniać.Tym razem nie mogła nic na to poradzić - jej trening łyżwiarski zaczął się później, niż powinien ze względu na niespodziewane obłożenie lodowiska, przez co skończyła go akurat w czasie najgorszych godzin szczytu. Przeprawienie się przez pół miasta przy wszechobecnych korkach nie należało do zadań łatwych i przyjemnych.Ani szybkich.Dotarcie do mieszkania wynajmowanego przez Taranee i Hay Lin zajęło jej więc ponad dwa razy dłużej, niż pierwotnie zakładała. Reszta drużyny W.I.T.C.H. była już od dawna na miejscu i teraz czekały tylko na nią.Wspólne spędzanie piątkowych wieczorów stało się dla ich piątki swego rodzaju tradycją. Odkąd skończyły liceum ciężko im się było zebrać w komplecie, nie licząc sporadycznych zadań dla Kandrakaru. Codzienne życie wypełniały im różne obowiązki i zobowiązania, co wiązało się z chronicznym brakiem czasu, dlatego też wydzieliły sobie tych kilka godzin w tygodniu na spotkania w ich własnym gronie. Drzwi Cornelii otworzyła Taranee.- Ale ci się dzisiaj trafiło z tymi korkami. Współczuję bardzo. - Weź, nic nawet nie mów - Cornelia westchnęła i odwiesiła płaszcz na wieszak, po czym przywitała się po kolei ze wszystkimi Strażniczkami. Irmę zostawiła sobie na koniec i podchodząc do niej pocałowała ją lekko w usta.Minutę później siedziała już wygodnie na kanapie z dużym kubkiem herbaty w dłoniach.- Hay Lin podzieliła się właśnie z nami bardzo ciekawą historią - Will odezwała się jako pierwsza, uśmiechając się znacząco. Cornelia zmrużyła oczy. Jej uwadze nie umknęło to, że jej przyjaciółki i druga połówka wymieniły między sobą porozumiewawcze spojrzenia. Co one znowu wymyśliły?- Tak? A co to za historia? - odparła, siląc się na obojętny ton. Może jak uda, że nic nie zauważyła to się obejdzie bez… czegokolwiek, co miałoby się teraz stać.- Moja babcia opowiadała mi ostatnio o byłych Strażniczkach. Głównie o tych z kadencji poprzedzającej tą jej, ale też o tych wcześniejszych. Generalnie dowiedziałam się sporej ilości interesujących informacji, dziewczyny już większość słyszały, więc później powtórzę je dla ciebie. Ale akurat chwilę temu doszłam do jednej, szczególnie intrygującej ciekawostki - Hay Lin wyraźnie zaakcentowała słowa “szczególnie intrygującej”.- Kojarzysz Kadmę i Halinor, prawda? Taka para lesbijek prowadząca fundację na rzecz dzieci w potrzebie, do tego dawne Strażniczki Sieci…- Tak Irmo, coś obiło mi się o uszy - odpowiedziała z przekąsem Cornelia. - No! I właśnie okazało się, że w tym wcześniejszym zespole Strażniczek również była jedna dziewczyna interesująca się innymi dziewczynami. Babcia mówiła, że miała jakąś partnerkę w świecie, z którego pochodziła. I to samo było w jeszcze poprzedniej grupie! - powiedziała Hay Lin z wyraźnym entuzjazmem. - A w tej kolejny raz wcześniejszej znowu były dwie członkinie będące razem w związku. I w tej dalej poprzedzającej tak samo - dokończyła za nią Irma, pokazując na palcach ilości minionych pokoleń Strażniczek, o których mówiła.- Rzeczywiście fascynujące - Cornelia upiła łyk herbaty. - Najwyraźniej historia lubi się powtarzać.- A wiesz co jest w tym wszystkim najbardziej fascynujące? - Irma teatralnie zniżyła głos i nachyliła się w stronę swojej ukochanej. - Pewnie i tak zaraz mi powiesz, więc po co się pytasz?- Że te wszystkie Strażniczki miały moc ziemi! Jak w jednej drużynie była para w związku to jedna z nich zawsze władała ziemią, tak jak ty i Kadma. A jak nie było żadnej pary, to ta z zespołu, która lubiła inne kobiety, posiadała tą samą moc co ty! - z Hay Lin wystrzelił potok słów, nim Irma zdążyła otworzyć usta. Strażniczka wody rzuciła swojej przyjaciółce zniesmaczone spojrzenie ewidentnie mówiące: “Serio? Ja chciałam jej to powiedzieć pierwsza!” Hay Lin skruszona zakryła szybko usta ręką. - Przepraszam! Wyrwało mi się, ja też nie mogłam się doczekać reakcji Cornelii!Rzeczona reakcja Cornelii była dość spokojna. Jak zazwyczaj sama Cornelia zresztą - czasy kiedy była denerwującą się przez wszystko nastolatką dawno już minęły. - Och. To naprawdę ciekawe, ciekawe… Co za zbieg okoliczności - tym razem to sama Cornelia uśmiechnęła się znacząco.- Widzisz Corny? To, że jesteśmy razem to przeznaczenie! - A czy ja mówię, że nie?

↑ Top · Fandoms